BOHEMISTYKA WROCŁAWSKA

mobbing na uczelni

Od słownictwa - do sądownictwa

Od słownictwa do sądownictwa

 Dodawanie komentarzy do mego blogu wyłączyłam, żeby się ustrzec takich wpisów, jak poniższe (cytuję):

Czy ten marazm kiedyś się skończy?
Niech lepiej Pani Megalomańska zda nam dokładne sprawozdanie z procesu, jaki jej małżonek, tytan intelektu z Zaolzia, wytoczył Instututowi i przerżnął z kretesem.

13:02:55 2014-02-26 | Popęduszko | IP: 83.14.16.44

Kolejny paranoiczny bzdet.

12:57:39 2014-02-26 | Czytacz | IP: 83.14.16.44

 Kolejny bzdet.

12:55:42 2014-02-26 | Czytacz | IP: 83.14.16.44

Może Sz. Pani Megalomańska, zamiast kolejnych bredni, opisze nam jak jej sz. małżonek przerżnął proces o rzekome zniesławienie go przez IFS i wyszedł na totalnego fiuta? To dopiero byłaby lektura!

12:53:18 2014-02-26 | członkini Rady IFS | IP: 83.14.16.44

Z tych wpisów, które pojawiły się w tym samym dniu i prawie o tej samej godzinie, wnioskuję, że trzy-cztery osoby spotkały się w zaciszu gabinetu „na wódeczce” lub nawet wypiły toast „wytwornym” szampanem (tak było wtedy, kiedy przegłosowano usunięcie mnie z pracy), a także wymieniły ze sobą "światłe" poglądy (świadczy o tym taki sam ton oraz podobne klozetowe słownictwo), a następnie wpisały „komentarze”, które zresztą w żaden sposób nie dotyczą treści umieszczonych na tym blogu.

Skoro jednak już o tym mowa, to informuję, że procesu o naruszenie dóbr osobistych prof. Lipowski nie wytoczył Instytutowi Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego (JM rektor zresztą się od niego pisemnie odciął), ale jednej pani, „członkini Rady IFS” (tak się podpisała jedna z tych osób), jako osobie prywatnej. Ze strony tej pani wyżej zacytowane utożsamianie swojej osoby z placówką naukową jest co najmniej niestosowne, podobnie zresztą jak inne „zarzuty” wytaczane w lutym 2011 prof. dr hab. Jaroslavowi Lipowskiemu (że wyłudził pieniądze od państwa polskiego). Prof. Lipowski odszedł z pracy w Instytucie Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego z własnej woli, choć wyżej wymieniona okolicznoość miała na to podstawowy wpływ.

Dodam do tego, że osoby pozwanej o naruszenie dóbr osobistych (czyli dyrektor Instytutu Filologii Słowiańskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, dr hab. Anny Paszkiewicz) broniła prawniczka zatrudniona w zespole prawników Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku kierowniczym, a sędzią była pani zatrudniona jednocześnie jako adiunkt na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego dr Ewa Rudkowska-Ząbczyk.  Odwoławczy Sąd Okręgowy nie dopatrzył się w tym fakcie żadnych nieformalności i potwierdził wyrok dr Rudkowskiej-Ząbczyk, orzekający, że wolno było zniesławić Lipowskiego wobec Rady Instytutu Filologii Słowiańskiej w dniu 1 lutego 2011.

                                        

Zofia Tarajło-Lipowska

P.S. Jeśli ktoś chciałby przeczytać więcej o sprawie poruszonej w ostatnim akapicie, to polecam wpisy na tym blogu:

Uwagi do pewnego wyroku sądowego - 28.04.2014 

Cóż tam, panie, w bohemistyce? Kacyki trzymają się mocno?  - 11.10.2014

Maxi-sprawa oraz mini-sprawa w czasach "wolności słowa" - 10.11.2014